Między ziemią i niebem
29
%
127 Kč 177 Kč
Sleva až 70% u třetiny knih
Osobista, pogodna książka poety (m. in. w 2013 roku wydał tom „...do światła czy donikąd” w renomowanej Bibliotece Poetów LSW) wracającego do traumatycznych przeżyć i doświadczeń sprzed lat.Ten szpitalny, anie niepozbawiony humoru zapis nie jest reportażem, raptularzem czy też pamiętnikiem. To relacja wydarzeń i refleksje z czasu o obszernym wymiarze niż ten, który biegł od 26 czerwca do 31 lipca 1986 roku.Autor przyznaje, że spodziewając się rychłego powrotu między ściany szpitala (obojętnie którego) zwlekał z ujawnieniem swoich myśli, by dopiero po kilku latach wyznać: „tak widziałem i czułem wtedy, a tak rozumiem teraz”. Modlitwa Autora - „Boże, uchroń mnie przed nagłym i niespodziewanym powrotem do tego... przybytku” - w dzień zrzucenia pasiastej piżamy, została wysłuchana. I nie powrócił, i nie miał „okazji” do ponownego przyjrzenia się naszemu trwaniu z tego samego punktu... W końcu zauważył, że postrzegany przez siebie świat i jego pojmowanie niewiele się zmieniło w tak długim przecież czasie. Dlatego też zdecydował się na przedstawienie tego, co ponad ćwierć wieku temu notował na... kolanach, atak naprawdę na udach, w pozycji półleżącej.Ciekawa, refleksyjna książka o życiu, otaczającej nas rzeczywistości, a przede wszystkim o przemijaniu.„ n i e d z i e l a – 06. Czas między piętnastą a siedemnastą – w niedziele, czwartki i wszystkie święta nazywamy godziną Matysiaków. To pora odwiedzin. Ale próg szpitala może przekroczyć każdego dnia i w dowolnej godzinie. Trzeba tylko tego mocno chcieć. Najczęściej przychodzą tu warszawiacy. W niedzielę ciągną z różnych stron bliscy i znajomi „osamotnionych”, „skoszarowanych” nieszczęśników. Dyżurka, jak nienasycony smok, połyka wszystkich i wszystko. Chorym wprawdzie niczego nie brakuje, ale ich los, ich niedola, cierpienie... Biedny jesteś Franiu, Grzesiu, Stanisławie, więc niosę tobie, kochany, garstkę malin, wprost z naszego ogródka. Świeżutkie jak rosa, zerwane nad ranem. Tylko wyzdrowiej, wyzdrowiej, mój drogi. Masz sernik, kompot, jabłuszka... Tylko wyzdrowiej mój miły...” (fragment)
Autor: | Lachiewicz Wiesław |
Nakladatel: | LSW |
ISBN: | 9788320555974 |
Rok vydání: | 2015 |
Jazyk : | Polština |
Vazba: | Kartonowa Foliowana |
Počet stran: | 152 |
Zařazení: | Proza |
Mohlo by se vám také líbit..
-
Wędrówki drogami Ponidzia
Bugajny Witold
-
Miłość uczyniła mnie poetą
Marzena Baumann-Bosek
-
Nebeng autostopem przez Indonezję
Skiba Anna
-
Pomyliłem drogi
Tomasz Jedz
-
Kamienie w plecaku
Bogumila Burda,Anna Roszak,Małgorzata Szymczak
-
Po dwóch stronach nieba
Beata Rogalska
-
Piołun
Felczak Barbara
-
30 przedmiotów niecodziennego użytku
Koryl Janusz
-
Pani Egucka w labiryncie nocy
Stankiewicz-Daleszyńska Elżbieta
-
Kalinowe wzgórza
Helena Pasławska
-
Skąd Dokąd
Anna Bernat, Regina Sawicka
-
Na dwóch biegunach księżyca
Krasicka Matylda Irena
-
Opowieści nie tylko z tej ziemi
Żbik Marek